A.N.U.S.

American Nihilist Underground Society

ANUS.COM: American Nihilist Underground Society (A.N.U.S.) at www.anus.com
  Mailing list:
Search anus.com:

¯yæ to umrzeæ

¯ycie jest dziwnym zjawiskiem dla nas, istot ludzkich. Rodzimy siê do ¿ycia jako ma³e, wra¿liwe i zdumiewaj¹ce istoty, ciekawe tego, czym jest ¿ycie i czym nas ono mo¿e obdarzyæ. PóŸniej posuwamy siê w latach i stajemy siê bardziej i bardziej jak ziemia po której st¹pamy; pe³ni wspomnieñ, woli by wci¹¿ prze¿ywaæ i doœwiadczaæ, odkrywaæ, jednak¿e - œmieræ jest naszym jedynym przyjacielem, gdy nadchodzi czas na nasze przejœcie do wiecznoœci.

Jest to paradoks, jako ¿e ¿ycie nigdy siê nie "rozpoczyna" ani nie "koñczy" - jest ono wiecznoœci¹, a ta nie posiada pojêcia czasu. My, ludzie, wiemy o tym, jednak emocjonalnie nie potrafimy poj¹æ b¹dŸ zaakceptowaæ tego faktu. Nasza logika podpowiada nam, ¿e my równie¿ obrócimy siê w proch i kontynuowaæ bêdziemy wieczn¹ przemianê energii, z jednego stanu w drugi. Poniewa¿ W ten w³aœnie sposób operuje nasz wszechœwiat; pozwalaj¹c energii podró¿owaæ miêdzy róznymi pozycjami i wznosiæ siê w eksploracji lub opadaæ ku œmierci i rozk³adowi. Tym jest ¿ycie - i wiecznoœæ.

Jedno z najbardziej emocjonalnie intensywnych uczuæ, jakich mo¿na doœwiadczyæ, wystêpuje przy byciu œwadkiem tego, jak osoba bliska opuszcza siê po takiej drabinie, pozostawiaj¹c energiê za sob¹, jak wola do ¿ycia ulega stagnacji i gaœnie. Osoba, która zaczyna³a od najm³odszych lat tworzyæ i budowaæ spo³eczeñstwo dla przysz³ych pokoleñ. Osoba z charakterem, z licznymi umiejêtnoœciami i mo¿liwoœciami - jedynie po to, by powoli stawaæ siê nieœwiadom¹ otaczaj¹cej rzeczywistoœci, œwiata, w którym wszyscy ¿yjemy.

Gdy napotykasz tak¹ osobê osi¹gaj¹c¹ wiek stu lat, nie rozpoznaj¹c¹ kto j¹ odwiedza, co znajduje i porusza siê wokó³, dok¹d iœæ, co myœleæ, co przyniesie jutro, zachodzi logika emocjonalna; Dlaczego? Dlaczego kontynuujemy ¿ycie, gdy zosta³a zeñ odprowadzona energia? Czym jest ¿ycie bez gorej¹cej duszy? Ludzie, którzy stawiaj¹ opór, walcz¹, wychodz¹c naprzód do boju i pojednania, w wiêzach nienawiœci i mi³oœci - czy¿ nie podziwiamy ich za samo to? Transcendencja cia³a dla zaspokojenia i rozwoju umys³u - wyzwolenie siê z materii dla po³¹czenia œwiadomoœæi z abstrakcj¹. Nasz œwiat sk³ada siê z idei i ci, którzy zdadz¹ sobie z tego sprawê, bêd¹ aktywnie dzia³ali na rzecz celów, które pozostawiaj¹ materiê funkcjonuj¹c¹ po prostu jako œrodek powoduj¹cy zmiany i przetwarzaj¹cy te idea³y.

Gdy œcierasz siê ze staroœci¹, stajesz twarz¹ w twarz ze œmierci¹ duszy, szybko zaczynasz zdawaæ sobie sprawê z pewnych rzeczy; 1) Istnieje powa¿na ró¿nica miêdzy ¿yciem a prze¿ywaniem ¿ycia naprawdê, oraz 2) natura musi mieæ swój kierunek i nie ma sposobu byœmy mogli przed tym uciec. 1) powraca do romantycznego sposobu postrzegania œwiata; ¿yæ to znaczy zdobywaæ nowe doœwiadczenia, zawsze d¹¿yæ ku wy¿szym celom i stanom umys³u, odkrywaæ i znajdowaæ przyjemnoœæ w wyrafinowanych doznaniach p³yn¹cych z ¿ycia, dotrzymywaæ kroku wiecznoœci, która kszta³tuje i wychowuje nas jako istoty ludzkie - zdobywaæ z honorem i umieraæ w taki sam sposób.

Jest to antyczny pogl¹d na wiek i starzenie siê; w czasach przedchrzeœcijañskich, nordyccy mê¿czyŸni i kobiety, gdy poczuli, ¿e nie mog¹ ju¿ d³u¿ej wnosiæ wk³adu w rodzinê czy spo³eczeñstwo, rzucali siê z urwisk b¹dŸ po prostu odchodzili do lasu by tam umrzeæ. W przeciwieñstwie do wspó³czesnego cz³owieka, który postrzega ¿ycie wy³¹cznie jako stan materialnego istnienia, zdawali oni sobie sprawê, ¿e bez si³y na eksploracje i wyzwania, bez znaczenia, które nadali im ich antyczni bogowie i boginie, bez czegoœ dla czego siê ¿yje i o co siê walczy - ¿ycie nie by³o nic warte. Ujmuj¹c proœciej; bycie ¿ywym by³o faktycznie ¿yciem, nie zaœ jedynie oddychaniem i egzystowaniem.

Podczas gdy by³ to bardzo przykry i brutalny sposób ¿ycia, by³ on jednoczeœnie bardzo realistycznym i wyrazistym ujêciem rzeczywistoœci; rodzimy siê jedynie by umrzeæ, dlaczego wiêc nie ¿yæ dla czegoœ, co wykracza poza œmieræ? Ludzie wspó³czeœni nie potrafi¹ spogl¹daæ poza w³asn¹ œmieræ i jako ¿e s¹ przyzwyczajeni do wspó³czesnego spo³eczeñstwa i sposobu w jaki wspó³czesny model ¿ycia funkcjonuje, staj¹ siê emocjonalnie bezsilni w zetkniêciu z osob¹ dawnej daty, gdzie umys³ jest prze³amany tak dalece, ¿e dzieci i wspomnienia staj¹ siê obiektami z fragmentarycznych fotografii, jak gdyby rozsypano je z albumu i rozerwano na strzêpy - nierozpoznawalne sytuacje i zdarzena z tego co minione.

Dla wspó³czesnego cz³owieka ¿ycie jest proste: dorastanie, nauka, praca, rodzina, rozk³ad, œmieræ. Czekaj¹ go wy³¹cznie powtarzaj¹ce siê i pozbawione znaczenia zadania. Jest to pod pewnym wzglêdem zadziwiaj¹ce, jako ¿e wszyscy ludzie pragn¹ w g³êbi czegoœ innego. Chodz¹c do pracy i pobieraj¹c wynagrodzenie, by op³aciæ wynajem za obecny miesi¹c, nikt nie czuje siê szczêœliwy czy wewnêtrznie usatysfakcjonowany, skoro ulice s¹ gêste od przemocy i anarchii, kultura jest demonizowana i zast¹piona przez produkty konsumenckie i plastikowe idea³y, rodzinny interes to ba³agan, a mê¿czyzna i kobieta nie potrafi¹ zaakceptowaæ pozycji jakie zajmuj¹, dzieci s¹ chwiejne, niepewne i emocjonalnie rozbite - niczym drzewo, nie mo¿emy staæ pozbawieni korzeni, które ¿ywi¹ nas i daj¹ nam ¿ycie. Nawet najciê¿ej pracuj¹cy osobnicy w naszym spo³eczeñstwie napotykaj¹ te same, odwieczne pryncypia, co nasi staro¿ytni praojcowie; mi³oœæ, wiêzi kulturowe, naturalne doznania i wojna. Albo stawimy im czo³a i ceniæ bêdziemy za doznania, które nios¹ albo popadniemy w nowoczesny model ¿ycia: "muszê pracowaæ, muszê g³osowaæ, muszê siê podporz¹dkowywaæ i muszê to popieraæ, poniewa¿ wszystkie alternatywy s¹ z³e". Nic dziwnego, ¿e wiêkszoœæ ludzi w naszym spo³eczeñstwie jest ob³¹kana lub wewnêtrznie emocjonalnie z³amana.

Ten materialistyczny ogl¹d ¿ycia, ¿e jakoby tak d³ugo jak oddychamy, jesteœmy "¿ywi" w koñcu znajduje zaprzeczenie samego siebie, gdy¿ ¿adna ludzka istota nie jest usatysfakcjonowana samym "byciem ¿ywym". By byæ ¿ywym nale¿y braæ czynny udzia³ w ¿yciu i tym co ten œwiat nam oferuje. Spêdzaæ osiem godzin dziennie w biurze na przek³adaniu papierów, co prowadzi jedynie do dalszej papierkowej roboty, niekwestionowawszy iœæ przez ¿ycie i nigdy nie odkryæ co jest po drugiej stronie rzeki, uwiêziæ siê we w³asnym umyœle i nigdy nie widzieæ poza to co znajduje siê na fasadzie, to nie znaczy ¿yæ - to jest œmieræ. Poniewa¿ œmieræ nie jest zgo³a stanem, w którym nasze materialne cia³o rozk³ada siê i gnije, lecz zmian¹ stanu umys³u. Dla osoby spêdzaj¹cej lata nie wiedz¹c kto znajduje siê obok, nie bêd¹cej w stanie czytaæ, pisaæ czy s³uchaæ muzyki, czy rozpoznaæ kto jest jej wnukiem a kto mleczarzem z naprzeciwka, umrzeæ - to po prostu nie ¿yæ.

Wspó³czesny cz³owiek nie potrafi i nie chce tego dostrzec, jako ¿e oznacza³oby to rewaluacjê tego, co oznacza byæ ¿ywym. Wiêkszoœæ nie chce zadawaæ tego pytania, gdy¿ mo¿e ono prowadziæ do uœwadomienia sobie, ¿e ich ¿ycie pozbawione jest znaczenia i ¿e œmieræ mo¿e byæ czymœ wiêcej ni¿ tylko materialn¹ strat¹. Romantyk nie boi siê materialnej œmierci, poniewa¿ jest ona nieunikniona - wszyscy umrzemy prêdzej czy póŸniej. Zamiast tego, lêka siê on tego dnia, kiedy to umys³ staje siê tak otepia³y, skonfundowany, w rozk³adzie, ¿e nie jest w stanie myœleæ jasno, kiedy to myœli zostaj¹ spowite mg³¹. Kiedy wyobra¿amy sobie siebie biegn¹cych pustymi ulicami, usi³uj¹cych znaleŸæ wyjœcie. Gdzie s¹ domy, powietrze, lasy, gdzie wszêdzie jest mg³a i gdzie jesteœmy zagubieni we w³asnej rzeczywistoœci. Gdzie s³yszymy g³os, usi³uj¹cy nas prowadziæ:"Czy pamiêtasz mnie? Czy mnie widzisz? Jestem twoim wnukiem, pamiêtasz?" i biegniemy ku temu wezwaniu. Odwracamy siê w tylnej uliczce, rozgl¹damy, lecz widzimy - czujemy jedynie - mg³ê.

Nieokreœlony, bezcelowy, nie wiedz¹cy dok¹d uciec, gdzie siê ukryæ, gdzie w ogóle ¿yæ. Dla romantyka to jest œmierci¹. Jest to stan, w którym ¿ycie prowadzi donik¹d, jedynie do ewentualnego koñca. Staro¿ytni byli m¹drymi, uœwiadamiaj¹c sobie, ¿e ¿ycie musi byæ znacz¹ce, bo w przeciwnym razie nie jest warte by ¿yæ. Pogañskie nordyckie religie zaczynaj¹ od punktu gdzie pustka jest pocz¹tkiem, co zaprzecza sobie, a zatem automatycznie powraca do nie koñcz¹cej siê konstrukcji narastaj¹cej rzeczywistoœci. Staro¿ytni ¿yli w ten sposób; wyprawiali siê na wojnê, aby rzuciæ wyzwanie swej sile i odwadze, mieli dzieci, aby ¿y³y gdy ich ju¿ nie bêdzie, czcili bogów i matkê naturê, by podtrzymaæ ci¹g³oœæ ¿ycia - ich spojrzenie na ¿ycie nie by³o tym materialistycznym, tylko idealistycznym i odwa¿nym. Kto wa¿y³ siê mierzyæ ze œmierci¹, ten prawdziwie zna³ czym jest ¿ycie. ¯yæ to znaczy umrzeæ.

Cz³owiek wspó³czesny obawia siê tej myœli i romantyzmu w ogóle, poniewa¿ oznacza ona, ¿e wiêkszoœæ ludzi w naszym nowoczesnym spo³eczeñstwie prowadzi ¿ycia puste i bezcelowe. Oznacza, ¿e wêdruj¹ naprzód, nie wiêdz¹c co myœleæ i w kierunku czego dzia³aæ. Jako ¿e konsumowaæ produkty by trwaæ w zadowoleniu, stawaæ siê leniwym i tyæ na niezdrowej ¿ywnoœci z powodu w³asnej nieudolnoœci, ¿yæ w rodzinie, która jest wewnêtrznie rozbita, zniszczyæ to, co wo³a³o "Jestem ¿yciem, jestem przesz³oœci¹ i przysz³oœci¹ - jestem twoim ¿yciem, ale równie¿ twoj¹ absolutn¹ œmierci¹" - to byæ ju¿ martwym. Cz³owiek wspó³czesny nigdy siê nie zestarzeje i nie umie siê zestarzeæ. Nigdy nie doœwiadczy on dnia, kiedy zajdzie rozk³ad, a œmieræ stanie bli¿sza. Cz³owiek wspó³czesny ju¿ jest martwy, poniewa¿ nigdy nie ¿y³.

12 luty 2009